Poniżej fotki z wycieczki. Wyspa nazywa się Sentosa, a na nie ukochane moje plaże.
Po komentarzu jednego z czytelników bloga. Informuje, a zarazem zaznaczam każdemu kto chce poczytać moje wpisy - nie, nie mam tutaj przewodnika (sic!), bo nie jestem tutaj na wakacjach! Mieszkam tu, pracuję i żyję. Singapur poznaje powoli i że tak powiem "przy okazji". Często mogę się mylić w swoich przemyśleniach, czy też nie trafiać dokładnie z opisem zdjęć. Nie jestem do diabła biurem podróży!
Okolice Vivo City - duże centrum handlowe w pobliży wyspy Sentosa. Z tego centrum do wyspy już spacerkiem promenadą.
Trochę się nakręciłem tu i tam zanim znalazłem tę promenadę, która doprowadziła mnie w końcu (sic!) do plaży.



